Boża ofiara, Boże przebaczenie, Boże odkupienie

Od dawien dawna zastanawiałem się nad tym dlaczego Jezus za nas umarł. I nie chodzi mi tu o pytanie – dlaczego Bóg chciał zbawić itd. Chodzi mi o pytanie – komu ofiarowana miałaby być ta ofiara? Czy nie dało się nas zbawić inaczej?

Nigdzie nie znalazłem pełnej odpowiedzi na to pytanie, co najwyżej szczątki. To chyba jedno z takich pytań, z którymi boją się mierzyć współcześni teolodzy, duchowni. Trzeba przyznać, że to pytanie „jeż”. Nie bardzo wiadomo jak się do niego zabrać.

Moje własne rozważania na ten temat doprowadziły mnie do intuicji, że po pierwsze jest to Boża tajemnica (niezbyt to odkrywcze, ani dające wgląd w odpowiedź, ale to konieczny punkt wyjścia), po drugie, że Bóg wybrał najlepszy z możliwych sposobów (to znów podejście raczej z wiary niż z rozumu). Po trzecie wreszcie – imię Szatana to Oskarżyciel – on nieustannie próbuje Bogu pokazać jak jesteśmy marni, niegodni litości, niegodni Jego uwagi, Bóg natomiast jest Bogiem mądrym, on wie jaka jest prawda o nas, on wie, że jesteśmy marni, grzeszni, brudni i jesteśmy z tym w stanie zrobić mniej więcej tyle, co dziecko wysmarowane błotem po raczkowaniu w kałuży ze swoim wyglądem… Bóg każe zamilknąć wszelkim oskarżycielom, nie udając jednocześnie, że nie ma w nas grzechu, jest Bogiem mądrym, powtarzam, nie naiwnym. Dlatego Jezus jest ofiarą, która bierze na siebie nasze grzechy, staje się naszym grzechem i już żaden oskarżyciel nie ma prawa nas o nic oskarżyć, zostaliśmy umyci, jak wspomniane wyżej dziecko. Bóg chce powstrzymywać swojego miłosierdzia, woli je od rzetelnej sprawiedliwości!

Takie też wytłumaczenie odnalazłem w konferencji biskupa Rysia z Przystanku Woodstock 2015. Polecam wysłuchanie historii Kaina i Abla, mniej więcej od 5 minuty, przynajmniej do połowy nagrania.