Miłość to decyzja

http://barefooton45th.com/2012/05/31/thursday-thoughts-love-is-a-verb/

„Miłość to jest też decyzja […] tu chodzi o dotrzymanie tej wierności bez względu na to czy ja będę cokolwiek czuł czy nie” nie potrafiłabym lepiej opisać miłości. Jedno zdanie, które mówi właściwie wszystko. Miłość to wierność, a tę najtrudniej utrzymać, gdy z pozoru nic się nie dzieje. Trudna jest miłość do mężczyzny czy do kobiety, gdy codzienność taka codzienna, trudna jest miłość do przyjaciela, kiedy każdego dnia rozmowy na ten sam temat, trudna jest miłość do rodziców, gdy znowu te same nieporozumienia i trudna jest miłość do Boga kiedy nie dzieją się żadne cuda…  po prostu wtedy nic się nie czuje. Nie ma wielkich uniesień, oświecenia prawdą, znowu te same grzechy i modlitwa o to samo, co znowu się nie spełnia. I wtedy nic się nie czuje.

Ale wierność to decyzja, że zostaję, tam gdzie jestem, niezależnie od tego czy czuję coś czy nie czuję nic to zostaję. Tacy jesteśmy, że szybko się przyzwyczajamy i ta sama rzecz, i to samo uczucie nie cieszy nas długo. I wciąż czujemy głód. I ja z tym głodem zostaję, przy Bogu i przy ludziach. Myślę, że warto w takich momentach modlić się nieustannie, iść na Mszę nawet z myślą, że to tylko kolejna zwykła Msza, iść do spowiedzi nawet jeśli nie będziemy czuć wielkiego oczyszczenia, i przeprowadzić kolejne rozmowy na ten sam temat, spotkać się ze starymi przyjaciółmi, znów powiedzieć kolejne dzień dobry tej samej osobie rano.

W takich chwilach zawsze powtarzam sobie słowa księdza Twardowskiego „Szczęście to nie tylko to co Bóg daje, ale też to czego nie odbiera”, a Bóg na pewno nigdy nie odbierze nam swojej Miłości, więc warto być Mu wiernym nawet jeśli to będą te chwile, w których nic się nie czuje.

AB