Pyszna mądrość

„Mądrość zastawiała stół i woła…”

Coraz częściej mam wrażenie, że to co Bóg nam przekazuje w Piśmie Świętym to w większości wezwanie do bezgranicznego zaufania Mu. Wbrew wszystkiemu. I nazywa to Mądrością, jak wskazują na to czytania z XX niedzieli.

W liście do Efezjan rady podaje nam konkretne rady – Bądźcie mądrzy. Dni są złe, trudne, a wy korzystajcie z każdej stosownej chwili. Nie marnujcie czasu.  To że czas jest zły wiemy dobrze. Każdy odczuwa chyba trud życia, raczej nie zdarzają nam się chwile, gdy aż się prosi by czynić dobro, gdy to przychodzi z łatwością.

Pozostaje zatem pytanie co oznacza rozsądek? Jak go rozpoznać?  Odpowiedź brzmi: >>Usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana<<.  To bardzo ciekawa rada zmuszająca nas do podjęcia dużego ryzyka. Bowiem od chwili wstąpienia na drogę Mądrości mamy nie martwić już się interpretowaniem naszych lęków, zabezpieczeniem się na przyszłość. Mamy odrzucić wszelkie rozważania typu „co by było gdyby” na rzecz jednego – czego chce Szef.

Prawda jest brutalna – jeśli jesteś samotny, nie rozpaczaj i nie próbuj rozeznać przyszłości, usiłuj zrozumieć Jego wolę.
Jeśli jesteś ubogi i nie masz perspektyw na lepszą pracę, nie rzucaj się jak ryba wyjęta z wody, usiłuj zrozumieć Jego wolę. Jeśli masz problemy z żoną, z dziećmi, albo z rodziną, nie zagłębiaj się w analizy i dzielenie włosa na czworo, usiłuj zrozumieć Jego wolę.

Brutalne i wymagające, ale to właśnie pozwoli nam odkryć prawdę o naszym życiu, a Prawda… prawda nas wyzwoli i zmienimy w ogóle sposób patrzenia na nasze problemy.

Jeśli powyższe słowa przeczyta ktoś logicznie i odważnie myślący, powinien się po ludzku zbuntować. Te słowa bowiem przeczą naszym ludzkim odczuciom, wydają się bezduszne. Jednak przy odrobinie wiary okazuje się, że to pycha każe się buntować.

Bardzo podoba mi się jak Bóg ośmiesza nasze napinanie się i naszą pyszną ludzką mądrość, taką bez użycia rozumu.

W 1 Liście do Koryntian mówi wprost:
>>Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących.<<

Już widzę Boga spoglądającego z góry na świat i kiwającego z rozbawieniem nad nami głową…
„-Robaczki moje, korzystają z mózgu, a nie potrafią w świecie rozpoznać mojej obecności. W takim razie zrobię im niespodziankę. Zbawię świat poprzez słowo! Coś zupełnie nieprawdopodobnego, coś niematerialnego! A jednak. Uczynię Słowo, które, gdy dotrze do rozumu, będzie odmieniało serca, przewracało królestwa, rozjaśniało w niewyjaśniony sposób mroki! I nikt, nigdy nie będzie w stanie tego wyjaśnić, bez oddania się wpierw temu Słowu.”

Ach, jak chciałbym mieć tyle ufności i odwagi, by przestać używać mózgu do analizowania swoich porażek, by zupełnie o nich zapomnieć i by, jak nigdy nie skrzywdzone dziecko, ufnie słuchać co powie Słowo. W sumie to musi być takie ekscytujące i ciekawe…