Ewangelia dla potłuczonych 06-07.03.2012, o. Szustak, Kraków

Trzeci dzień rekolekcji – wtorek i środa (06.03.2012; 07.03.2012)

Z racji tego jak ojciec Szustak skonstruował rekolekcje lepiej jest połączyć dwa ostatnie dni w jeden wpis łączący wtorkowe kazanie i konferencję oraz środowym kazaniem i konferencją.

Dawid był bardzo potłuczony. Życie Dawida toczyło się tak, że gdy tylko zaczęto go chwalić wiedział, że zaraz spadnie na niego jakieś nieszczęście. Gdy po zwycięstwie nad Goliatem lud chwalił go bardziej niż Saula, Saul wiedziony zawiścią zaczął prześladować Dawida. Droga Dawida uciekającego przed Saulem wiodła przez miejscowości o hebrajskich nazwach odpowiadającym walce jaką musiał stoczyć – Dzikie Siedlisko, Czarna Smoła, Niedostępność, Miejsce Splątane w Gałęziach, Miejsce Mętne, Jaskinia – Końcowa Próba. Następnie, gdy Dawid został już królem jego syn urządził mu takie piekło, że musiał on uciekać…

Ale Dawid potrafił robić jedną rzecz – potrafił piec placki z rodzynkami.

Podobnie warto spojrzeć na historię Rut – kobiety, która przybywa do Betlejem ze swoją teściową, jest nikim – Moabitką, czyli przedstawicielem pogardzanego w Izraelu plemienia wywodzącego się z kazirodczego związku córek Lota z ojcem – pracując na polu Booza zostaje przez niego zauważona i wzięta przez niego za żonę.  Moabici znani byli w ówczesnym świecie z jednej jeszcze rzeczy oprócz swojego nieszczęsnego pochodzenia – potrafili wypiekać świetne placki z rodzynkami…

Zarówno ze związku Rut, jak i od Dawida pochodzą przodkowie Jezusa Chrystusa. Zatem Bóg, z tego całego potłuczenia potrafi wywieść zbawienie świata. Wystarczyła wierność Rut, która nie opuściła teściowej i była po prostu dobrą kobietą oraz pokora Dawida, który uznaje, że ludzie mu złorzeczą, bo Bóg na to pozwala.

Warto też spojrzeć na prostytutkę z Ewangelii, która przychodzi podczas uczty u faryzeusza Szymona i obmywa swoimi łzami stopy Jezusa wycierając włosami. Domyślać się można, iż była ona luksusową „call-girl”, gdyż bez problemów została wpuszczona do domu faryzeusza (możliwe, że sam korzystał z jej usług), spotyka ona Jezusa i widzi w nim wspaniałego mężczyznę, w którym nie ma nawet cienia złego poniżającego spojrzenia, jakim oglądają ją meżczyźni od bardzo długiego czasu. Widząc Jego wspaniałość bardzo zakochuje się w Jezusie.
Co robi Jezus? Jeszcze zanim odpuści jej grzechy, stawia ją jako wzór wszystkim pobożnym osobistościom, z którymi spożywa posiłek!

Może taka powinna być nasza postawa? Gdy jesteśmy bardzo potłuczeni, na nic się zda zarzekanie się, że już nie popełnimy grzechu, że będziemy doskonałymi… jedyne co należy zrobić, to powiedzieć Jezusowi, że go kochamy, paść na kolana i wyznać miłość. Wtedy on zupełnie się rozpłynie, nie będzie potrafił wymierzyć żadnej kary, tylko nas przytuli.

Podobne szaleństwo wyczynia Dawid prowadząc Arkę Przymierza w 6 rozdziale drugiej księgi Samuela. Będąc królem, naraża na szwank cały swój autorytet, tańcząc i skacząc w przykrótkiej sukni przed orszakiem, a skrytykowany przez swoją żonę wypowiada cudowne słowa:

„- Pan mnie wybral i jeśli będzie trzeba upokorzę się przed Panem jeszcze bardziej! Tańczyć będę przed sługami i niewolnicami!”

Dawid był wielkim grzesznikiem, ale potrafił niesamowicie kochać Boga. Jeden z midraszy mówi, że Bóg tak się wzruszył dawidowym tańcem, że odtąd posyłał co noc swojego anioła, by kołysał Dawida do snu. Taka jest czułość Boga, gdy widzi, że jest kochany.

Kolejną historią o czułości Boga jest opowieść z 14 rozdziału księgi Daniela, gdy król Babiloński każe czcić węża, mówiąc, że jest to prawdziwy bóg. Na to Daniel przygotowuje placek z włosiem, smołą wrzuca go do paszczy węża i ten pęka, przez co Daniel pokazuje królowi, że czcił byle co. Placek ten jest symbolem naszej walki z grzechem. Niestety historia nie kończy się tutaj, gdyż Dawid wtrącony zostaje do jaskini z siedmioma krwiożerczymi lwami. Pokazuje ona co się dzieje gdy człowiek postanawia zawalczyć ze swoimi grzechami – otacza go natychmiast siedem grzechów głównych – wściekłych bestii! Grzechy zostają, zawsze czają się za rogiem.

Bóg w tej sytuacji róbi coś niesamowitego. Nie wyciąga Daniela z jaskini lwów, gdyż on musi tam siedzieć i mierzyć się ze swoimi grzechami, ale postanawia mu jakoś pomóc. Bóg znajduje na drugim krańcu świata, w Judei,  niejakiego proroka Habakuka, który pojawia się w Piśmie Świętym tylko w tym miejscu, posyła do niego swojego Anioła. Habakuk gotuje właśnie zupę, gdy Anioł tłumaczy mu, że jest taki Daniel, któremu trzeba pomóc, bierze proroka za włosy, przenosi do jaskini lwów, karmi Daniela i odstawia proroka na z powrotem na jego miejsce.

Również Abraham, który z 3 ef mąki (wielka ilość!) każe upiec ogromny placek dla trzech gości, symbolizujących Trójcę Świętą, robi to z miłości do Boga, mimo że jest cały obolały zaraz po obrzezaniu. Bóg widząc jego poświęcenie i oddanie obiecuje mi Izaaka i cała kompania zaczyna się śmiać.

W księdze Pieśni nad Pieśniami, gdzie Oblubienica mówi – „jestem chora z miłości, błagam, nakarmcie mnie plackiem z rodzynkami”. W tym obrazie mamy Boga, który żebrze u człowieka o miłość, prosi by dał mu choć troszeczkę swojego uczucia, choć mały, mizerny placuszek z rodzynkiem. Z malutkim rodzynkiem dodanym z miłości do Boga.

A wtedy już czeka Boża czułość i Boże dary!