List do Hebrajczyków, V niedziela Wielkiego Postu, Rok B

Dzisiejsze czytanie z listu do Hebrajczyków, jest sprzeczne, pokręcone i dziwne, czyli reprezentuje to co jest najpiękniejsze w Piśmie Świętym. Człowiek tak tej opowieści snuć by nie zdołał.

Majstersztykiem jest zdanie, że Jezus „nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał„. Nie: wycierpiał, bo był posłuszny. Nie: uczył się posłuszeństwa, by później z godnością przyjąć cierpienie. Nie: chwała mu za to, że był posłuszny, mimo że cierpiał. Nie! Nie! Nie! Nauczył się…. poprzez to co wycierpiał.

Przecież to absurd dla każdego kto zna historię Jezusa!

Jezus – prawdziwy Bóg, doskonały człowiek, musiał się uczyć posłuszeństwa Bogu, swojemu Ojcu. Ale to nie koniec! Nie uczył się tego w szkole, nie uczyła go tego Matka Boska, ani Józef. On się tego na własnej skórze nauczył. Cierpiał straszliwie i …. nauczył się posłuszeństwa! Nauczył… czyli wcześniej nie umiał? Czyli przez ponad 30 lat swojego życia nie był posłuszny w sposób doskonały?! Ta logika powinna zjeżyć włos na głowie każdemu myślącemu chrześcijaninowi. Większość katechetów wyrzuciłaby z klasy ucznia, który próbowałby takie „herezje” głosić, lecz… to powiedział sam Bóg o swoim Synu!

Jak to rozumieć? Ano mam propozycję. Może cierpisz teraz straszliwie. Fizycznie, bądź psychicznie. Nie czujesz się kochana, czujesz się odrzucony i nieakceptowany… Chciałbyś Bogu wygarnąć, powiedzieć mu, że się na to cierpienie nie godzisz, że ono jest niesprawiedliwe, że nie zgadzasz się go przyjąć. Spójrz więc na krzyż i uśmiechnij się – On też był nieposłuszny! On właśnie na tym krzyżu uczy się posłuszeństwa. On się go już nauczył. On Zmartwychwstał, bo się nauczył posłuszeństwa doskonałego, więc Bóg Go od razu do siebie zabrał, nie mógł się już tam w niebie doczekać.

Uszy do góry! Nie wymyślaj, że Jezus był Bogiem, że Jemu było prościej, że kochał doskonale. Niby tak. Ale on się tego uczył, nie był idealnie posłuszny zawsze, stawał przed pokusami. Nauczysz się więc i ty. I to nie dlatego, że jesteś bystrym uczniem, ale po prostu dlatego, że żyjesz i cierpisz. Ot, Boska logika – On wie, że jakby się zdał na nasze zdolności, wolę i wytrwałość to daleko by nie zaszedł. Dlatego będziemy doskonali poprzez coś co dotyka każdego – cierpienie.

Jezusie Ukrzyżowany! Ty łobuzie!:)