Piątek, I tydzień Wielkiego Postu, Rok B

Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

I znów się te moje stworzenia kochane wymądrzają! „Bóg gra nie fair! Bo jak ktoś sobie nagromadził dobrych uczynków, to Pan grozi potępieniem jeśli zboczy z tej dobrej drogi, a co z całym zebranym ‚kapitałem dobra’?” I dalejże pouczać Sprawiedliwego o sprawiedliwości.

Hej! Przewrotności ludzka! Mechanizm obronny się włącza! Tyły chcecie sobie zabezpieczyć?! Nie widzicie swojej fałszywości? Co to za dobro, które obliczane jest na egoistyczne zapewnienie sobie zbawienia? Boga chcecie wykiwać? Dzieci kochane… przecież sami sobie krzywdę robicie. Uwierzcie mi, fałszywa dobroć nic nie jest warta, nie przynosi wam chluby, nie przynosi wam pocieszenia, nie przynosi wam radości.

Ja, Bóg, wychodzę wam naprzeciw – nie prowadzę żadnych rachunków, żadnych ksiąg! Jeśli jesteście źli i grzeszni, a przemówicie swoim życiem z Miłością, to będę najszczęśliwszym z Tatków. Chodźcie do mnie wszyscy! Pamiętajcie, że rozliczeni będziecie z Miłości jaką żyliście, a Miłość nie prowadzi rachunków krzywd, tak jak i nie zastanawia się, czy to co już dała, wystarczy.

Psalmy czytajcie dzieciaczki kochane! Weźcie taki 130 na przykład. Jaki on miły jest mojemu uchu! Tyle w nim pokory i zrozumienia swojej małej grzeszności… „Z głębokości wołam do CIEBIE, PANIE!…. Wysłuchaj głosu mego, nachyl Twe ucho, na głos mego błagania!”
Mów Jasiu… Bóg twój czeka i słucha.