Dwudziestki – o. Szustak 2011.02.06

Przepis na szczęście

Lubujemy się w swoim nieszczęsciu. Często nie chcemy go wbrew pozorom zostawić.
A recepta na szczęście to:  jeśli ci źle, zacznij pomagać innym. To zmieni twoją perspektywę. Staniesz się szczęśliwy! (Szustak obiecał:)

To tyle z kazania.

Warto się jednak pochylić trochę nad tym naszym brakiem poczucia szczęścia. Z doświadczenia wiemy jak ciężko oderwać się od naszego nieszczęścia, od tego, że nam czegoś brakuje, czasem bardzo ważnego, nietrywialnego – miłości, przyjaźni, ciepła. Doświadczenie też nas nauczy, że im bardziej pogrążamy się w analizowaniu naszego stanu tym dalej nam od zakończenia go.
Idę o zakład, że każdy z nas zna kogoś, kto w momencie, gdy pogodził się ze sobą, swoim stanem i zaakceptował go, lecz nie ze zniechęceniem, ale w ramach pozytywnej afirmacji, nagle otrzymywał to czego tak bardzo mu brakowało, albo  wręcz otrzymywał więcej niż pragnął. Tylko taka postawa jest oczywistym ryzykiem, bo gwarancji nie ma.

Dlaczego więc warto popatrzeć na kogoś, zamiast patrzeć na swoje nieszczęście? Być może mądrość tkwi w tym, że to świetny sposób na przeczekanie złego, na szybsze wyrwanie się ze zgubnej spirali depresji, na spojrzenie z zewnątrz, akceptację.  A stąd tylko krok do wyjścia na prostą. Czego wszystkim życzę!