Ewangelia dla potłuczonych 05.03.2012, o. Szustak, Kraków

Drugi dzień rekolekcji – poniedziałek 05.03.2012,

http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/2012.Ewangelia.dla.potluczonych/Potluczeni.poniedzialek.kazanie.mp3
http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/2012.Ewangelia.dla.potluczonych/Potluczeni.poniedzialek.konferencja.mp3

Potłuczony najbardziej potrzebuje Bożego Miłosierdzia

Nie jest celem tego wpisu wyręczanie ojca Szustaka SJ, o przepraszam OP w pięknym opowiadaniu historii najbardziej potłuczonej osobliwości Starego Testamentu – Mojżesza. Do listy życiowych poharatań patriarchy dodałbym jeszcze to, że był jąkałą, a Bogu się spodobało by wiódł spór z faraonem i to, że jego własna żona go porzuciła. Miała dość tej jego misji…

Rekolekcje zapraszają nas do odnalezienia swojej historii w Piśmie Świętym. Odnalezienia siebie w potknięciach i bolączkach różnych postaci żyjących na jego kartach

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym jaki sens w twoim życiu mają te wszystkie popełnione błędy, zawinione bądź nie? Czy są one tylko ponurymi konsekwencjami twoich, bądź czyichś grzechów? Czy miałeś kiedyś pretensję do Boga o to, że wszyscy w okół są ratowani z opałów, a ty nie?
Możliwa odpowiedź na to pytanie to, że Bóg ma dla ciebie zadanie byś przeszedł zwycięsko przez trudności, ból i niepowodzenia, wyciągnął lekcję ze swoich błędów, a następnie pomógł komuś, kto będzie w podobnych opałach, przejść przez życie.

Jak działa Bóg? Delikatnie, niestandardowo, zaskakująco. Bóg przychodzi na naszą pustynie, nie szuka nas w rajskich ogrodach. Dopiero gdy wydaje się nam, że znajdujemy się na samym dnie, gdy stajemy się pokorni, to Bóg nas tam odnajduje. Woła nas po imieniu, nadaje nam nową tożsamość i okazuje się, że nas do czegoś potrzebuje. Zawsze potrzebował, tylko my nie chcieliśmy tego zrozumieć.

„Anno! Anno! Mateuszu! Mateuszu!” – Czy słyszysz ten głos?

Nie próbuj uniknąć cierpienia, zrozum, że czasem, gdy jest źle to jest dobrze. Aby dojrzewać musimy pozwolić cierpieć swoim bliskim oraz sobie. Może próbujesz uniknąć jakiegoś cierpienia i trudu, a to właśnie jest potrzebne. Pomyśl o tym, co jest twoim największym grzechem, najgorszym wspomnieniem, największą wtopą życiową. Spróbuj spojrzeć na to poprzez pryzmat, że Bóg wyciągnie z tego coś dobrego. Bóg mieszka w twoim potłuczeniu, w najbardziej suchym miejscu. Boga nie interesuje twoja doskonałość, On i tak jest bardziej doskonały od najdoskonalszego człowieka.
Uklęknij, weź głęboki oddech, powoli wypuść powietrze, wycisz się i podziękuj Bogu za to, że da ci tyle dobrego dzięki twoim poranieniom! Że mu twoje zranienia są potrzebne by zbawiać świat, że mu nie przeszkadzają.

Chrześcijaństwo nie jest obietnicą, że Bóg uchroni nas od trudu, zapewni szczęśliwe i bezproblemowe życie. Chrześcijaństwo jest jak himalaizm – jest pełne trudu, ale też obietnicy, że Bóg przeprowadzi nas przez to co trudne, że osiągniemy szczyt!

PS. Gratulujemy wspaniałego osiągnięcia polskim himalaistom - kolejne pierwsze wejście na zimowy ośmiotysięcznik na naszym koncie – Gasherbrum I