Updates from Marzec, 2012 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • matfiej 23:44 on 25 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    List do Hebrajczyków, V niedziela Wielkiego Postu, Rok B 

    Dzisiejsze czytanie z listu do Hebrajczyków, jest sprzeczne, pokręcone i dziwne, czyli reprezentuje to co jest najpiękniejsze w Piśmie Świętym. Człowiek tak tej opowieści snuć by nie zdołał.

    Majstersztykiem jest zdanie, że Jezus „nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał„. Nie: wycierpiał, bo był posłuszny. Nie: uczył się posłuszeństwa, by później z godnością przyjąć cierpienie. Nie: chwała mu za to, że był posłuszny, mimo że cierpiał. Nie! Nie! Nie! Nauczył się…. poprzez to co wycierpiał.

    Przecież to absurd dla każdego kto zna historię Jezusa!

    Jezus – prawdziwy Bóg, doskonały człowiek, musiał się uczyć posłuszeństwa Bogu, swojemu Ojcu. Ale to nie koniec! Nie uczył się tego w szkole, nie uczyła go tego Matka Boska, ani Józef. On się tego na własnej skórze nauczył. Cierpiał straszliwie i …. nauczył się posłuszeństwa! Nauczył… czyli wcześniej nie umiał? Czyli przez ponad 30 lat swojego życia nie był posłuszny w sposób doskonały?! Ta logika powinna zjeżyć włos na głowie każdemu myślącemu chrześcijaninowi. Większość katechetów wyrzuciłaby z klasy ucznia, który próbowałby takie „herezje” głosić, lecz… to powiedział sam Bóg o swoim Synu!

    Jak to rozumieć? Ano mam propozycję. Może cierpisz teraz straszliwie. Fizycznie, bądź psychicznie. Nie czujesz się kochana, czujesz się odrzucony i nieakceptowany… Chciałbyś Bogu wygarnąć, powiedzieć mu, że się na to cierpienie nie godzisz, że ono jest niesprawiedliwe, że nie zgadzasz się go przyjąć. Spójrz więc na krzyż i uśmiechnij się – On też był nieposłuszny! On właśnie na tym krzyżu uczy się posłuszeństwa. On się go już nauczył. On Zmartwychwstał, bo się nauczył posłuszeństwa doskonałego, więc Bóg Go od razu do siebie zabrał, nie mógł się już tam w niebie doczekać.

    Uszy do góry! Nie wymyślaj, że Jezus był Bogiem, że Jemu było prościej, że kochał doskonale. Niby tak. Ale on się tego uczył, nie był idealnie posłuszny zawsze, stawał przed pokusami. Nauczysz się więc i ty. I to nie dlatego, że jesteś bystrym uczniem, ale po prostu dlatego, że żyjesz i cierpisz. Ot, Boska logika – On wie, że jakby się zdał na nasze zdolności, wolę i wytrwałość to daleko by nie zaszedł. Dlatego będziemy doskonali poprzez coś co dotyka każdego – cierpienie.

    Jezusie Ukrzyżowany! Ty łobuzie!:)

     
  • matfiej 00:31 on 24 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Czytanie z Księgi Mądrości, piątek IV Tygodnia Wielkiego Postu, Rok B 

    Do Pana telewizora, do Pani celebrytki

    Gdy zajrzymy do dzisiejszego czytania, przeczytamy o „bezbożnych”, którzy postanowili „zasadzić się na sprawiedliwego”. Słowa te oczywiście odnoszą się do Chrystusa – Sprawiedliwego, tak postrzegali je Ojcowie Kościoła. Spójrzmy jednak skąd się wzięli owi bezbożni – gdy zajrzymy do Pisma Świętego i przeczytamy początek drugiego rozdziału, który został pominięty w dzisiejszym czytaniu dowiemy się, że ludzie ci mówili sobie „nasze życie jest krótkie i smutne. Nie ma lekarstwa na śmierć człowieczą. Urodziliśmy się niespodzianie i potem będziemy, jakby nas nigdy nie było (…)”

    Czym jest uczucie, które nęka owych bezbożnych? To rozpacz! To zniechęcenie, znudzenie szarością dobrego życia. To brak wiary we wszechmoc Bożą! To brak cierpliwości i zostawienia miejsca dla Bożego działania! Po co się męczyć i czekać na coś bliżej nieokreślonego? Jaki jest sens tego życia? Czy nie lepiej mieć radość dziś? Zabawić się dziś? Czy na prawdę te wszystkie przykazania się sprawdzają? A jeśli Bóg się pomylił? Życie marnujemy. No w Boga wierzymy, bo on fajny i kocha, ale Kościołowi… to już niekoniecznie. Przecież przykładu dobrego nie dają!
    Jaki jest sens przestrzegania przykazań? Chyba tylko wyrzuty sumienia, bo i tak nam się nie uda. Po co ta opresyjna moralność. Byle nikomu krzywdy nie robić. Zatem:
    „Nuże więc! Korzystajmy z tego co dobre, skwapliwie używajmy świata w młodości! Upijmy się winem wybornym i wonnościami i niech nam nie ujdą wiosenne kwiaty: uwijmy sobie wieniec z róż, zanim zwiędną.”

    Ach, jak często spotykamy się z takim myśleniem. Sądzę, że jesteśmy dziś nim przeniknięci, nikt z nas nie jest od niego wolny. Cały świat dookoła woła – uwijmy sobie wieniec z róż, zanim zwiędną! Jak ciężko jest wytrzymać tę presję.

    Ale:

    •  „Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła”. Czyli – gdy mamy burzę w głowie, nie dziwmy się, że nie widzimy wyjścia z sytuacji i sensu w dobrym, czystym życiu – to własna nasza złość sprawia, że jesteśmy niewidomi. Iście Szatańska sztuczka.
    • „Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych”. Kto jeszcze próbuje odgadnąć Boże tajemnice! Kto jeszcze wierzy w to, że dobro może otrzymać swoją zapłatę. Przecież to zwykłe frajerstwo i naiwność… czyżby? A może jesteśmy małoduszni i nie chcemy właśnie zobaczyć owych Boskich tajemnic. One są dostępne nawet prostaczkom…. a raczej tylko prostaczkom!

    Jeśli znów będziesz wątpił w prawość, honor, czystość, przyjaźń, w to że można prawdziwie kochać, że można nie oszukiwać, że jest sens nie wykorzystywać słabszych, to na pytanie „po co?” odpowiedź jest taka:
    „Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności”!

    Tak, zgrzeszysz znów, upadniesz, ubrudzisz się w błocie, które nosisz w sobie, ale i tak będziesz kochał dobrze i wiecznie. A ja Cię, Boże, przepraszam za to, że zgrzeszyłem ponownie, że tak nie doceniam Twojej nieśmiertelności.

     
  • matfiej 01:27 on 23 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , Psalm, Psałterz Matfiejowy   

    Psalm 139

    Panie, przenikasz i znasz mnie…”  ” widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane„. Straszne to, czy kojące? Przecież wychodząc z podobnego przekonania Jean Paul Sartre skończył z odruchem mdłości ze strachu, że schować się nie może i odrzucił Boga i możliwość Jego istnienia. Trochę niepokojące jest to, że się ukryć nie możemy ze swoimi grzechami…  jeśli chcemy grzeszyć i chcemy się lubować w naszej małości i taplać w naszym brudzie.

    Bo przecież słowa te nie oznaczają, że jesteśmy pod surowym okiem nadzorcy przez dzień i noc! Słowa te oznaczają, że nawet w najczarniejszej czeluści jesteśmy pod dobra opieką. Jakie to może być kojące! „tam również Twa ręka będzie mnie wiodła i podtrzyma mię Twoja prawica

    Boże, gdy mi tak smutno i duszno,
    duszno i ciemno
    uśmiechnij się nade mną”

    Panie! Ty przecież wiesz jak cierpię, wiesz lepiej ode mnie dlaczego! Wiesz jaka jest dla mnie droga do światłości, nawet jeśli wydaje się, że nic już ze mnie nie będzie! „Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. ” Znasz mnie i „Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć„, podziel się o Stwórco tym co o mnie wiesz! Dzięki Tobie tylko mogę odzyskać spokój i godność poczucie godności Człowieka i Dziecka Bożego.

    Jestem zagubiony, jak każdy, a może bardziej niż każdy. Jaką masz dla mnie receptę, o Panie? Wiem, wiem o co cię prosić:
    Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce; doświadcz i poznaj moje troski,
    i zobacz, czy jestem na drodze nieprawej, a skieruj mnie na drogę odwieczną!

    Chciałbym Panie być tak wewnętrznie spójny i pogodzony ze sobą i z tym światem, tak rozumieć swoje uczucia, uczucia innych i potrzeby swoje, by móc najszczerzej i w głębi serca zakrzyknąć:
    Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,  godne podziwu są Twoje dzieła.

    Nie pozwól mi się zgubić! Nie wypuść mnie z Twych rąk. Obiecaj!…

     
  • matfiej 00:25 on 22 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Rekolekcje Wielkopostne kazanie 20.03.2012, Maciejówka, Wrocław, o. Adam Szustak 

    http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/rozne/Wroclaw.wtorek.kazanie.mp3

    Niedługo pojawią się tu wpisy dotyczące pozostałych dni Ewangelii dla Potłuczonych z Krakowa. Ojciec Adam Szustak opiera tegoroczne rekolekcje w pozostałych ośrodkach na tych pierwszych rekolekcjach – krakowskich, dlatego też nie ma sensu opisywać ich całych. Warto jednak wyciągnąć kilka smaczków, które pojawiają się jako komentarze do głównego tematu.

    We wtorek IV tygodnia Wielkiego Postu Ewangelia mówi o sadzawce Owczej, Betesda i o chorym, który od 38 lat czeka przy niej na uzdrowienie. Jezus odnajduje go i jednym pytaniem pomaga mu sobie uświadomić, że to czego chory tak na prawdę pragnie to nie to by wyzdrowieć, ale by nie być samotnym. Na pytanie Jezusa, czy chce być zdrowy, odpowiada on, że „nie ma człowieka”, a gdy już jest świadomy tego co go naprawdę nęka, to fizyczne uzdrowienie nie stanowi dla Jezusa żadnego problemu. Każe mu wstać i ruszać w świat, do ludzi.

    Czy nie jest tak z nami? Czego my pragniemy tak na prawdę? Większość z nas bardzo pragnie seksu, ale czy na pewno chodzi o seks? A może raczej o poczucie bliskości z drugą osobą, o bycie z kimś, tak by można było mu się oddać w całości, bez lęku. Większość z nas pragnie pieniędzy, ale czy na pewno chodzi tu o pieniądze? A może bardziej pragniemy poczucia bezpieczeństwa, pewności, braku troski o byt, a to mogą dać pieniądze. Większość z nas chciałaby mieć sławę, ale czy na pewno? Czy nie chodzi tutaj o pragnienie akceptacji przez ludzi, przynależenia do kogoś, czegoś?  Chcemy władzy, urody, szczupłej sylwetki, ale to wszystko są przykrywki pod pragnienie bycia wysłuchanym, poczucia, że się dla kogoś coś znaczy, pragnienie bycia zaakceptowanym i podziwianym. Pragniemy posiadać dzieci, podczas gdy tak na prawdę chodzi nam o to by był ktoś na tym świecie, kto bezgranicznie nas kocha i akceptuje.

    Warto sobie to uświadomić, może wtedy zamiast sięgać po namiastki tego do czego rwie się nasze serce, wyciągniemy ręce po to co da nam prawdziwe ukojenie.

     
  • matfiej 00:03 on 14 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ,   

    Ewangelia dla potłuczonych 05.03.2012, o. Szustak, Kraków 

    Drugi dzień rekolekcji – poniedziałek 05.03.2012,

    http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/2012.Ewangelia.dla.potluczonych/Potluczeni.poniedzialek.kazanie.mp3
    http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/2012.Ewangelia.dla.potluczonych/Potluczeni.poniedzialek.konferencja.mp3

    Potłuczony najbardziej potrzebuje Bożego Miłosierdzia

    Nie jest celem tego wpisu wyręczanie ojca Szustaka SJ, o przepraszam OP w pięknym opowiadaniu historii najbardziej potłuczonej osobliwości Starego Testamentu – Mojżesza. Do listy życiowych poharatań patriarchy dodałbym jeszcze to, że był jąkałą, a Bogu się spodobało by wiódł spór z faraonem i to, że jego własna żona go porzuciła. Miała dość tej jego misji…

    Rekolekcje zapraszają nas do odnalezienia swojej historii w Piśmie Świętym. Odnalezienia siebie w potknięciach i bolączkach różnych postaci żyjących na jego kartach

    Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym jaki sens w twoim życiu mają te wszystkie popełnione błędy, zawinione bądź nie? Czy są one tylko ponurymi konsekwencjami twoich, bądź czyichś grzechów? Czy miałeś kiedyś pretensję do Boga o to, że wszyscy w okół są ratowani z opałów, a ty nie?
    Możliwa odpowiedź na to pytanie to, że Bóg ma dla ciebie zadanie byś przeszedł zwycięsko przez trudności, ból i niepowodzenia, wyciągnął lekcję ze swoich błędów, a następnie pomógł komuś, kto będzie w podobnych opałach, przejść przez życie.

    Jak działa Bóg? Delikatnie, niestandardowo, zaskakująco. Bóg przychodzi na naszą pustynie, nie szuka nas w rajskich ogrodach. Dopiero gdy wydaje się nam, że znajdujemy się na samym dnie, gdy stajemy się pokorni, to Bóg nas tam odnajduje. Woła nas po imieniu, nadaje nam nową tożsamość i okazuje się, że nas do czegoś potrzebuje. Zawsze potrzebował, tylko my nie chcieliśmy tego zrozumieć.

    „Anno! Anno! Mateuszu! Mateuszu!” – Czy słyszysz ten głos?

    Nie próbuj uniknąć cierpienia, zrozum, że czasem, gdy jest źle to jest dobrze. Aby dojrzewać musimy pozwolić cierpieć swoim bliskim oraz sobie. Może próbujesz uniknąć jakiegoś cierpienia i trudu, a to właśnie jest potrzebne. Pomyśl o tym, co jest twoim największym grzechem, najgorszym wspomnieniem, największą wtopą życiową. Spróbuj spojrzeć na to poprzez pryzmat, że Bóg wyciągnie z tego coś dobrego. Bóg mieszka w twoim potłuczeniu, w najbardziej suchym miejscu. Boga nie interesuje twoja doskonałość, On i tak jest bardziej doskonały od najdoskonalszego człowieka.
    Uklęknij, weź głęboki oddech, powoli wypuść powietrze, wycisz się i podziękuj Bogu za to, że da ci tyle dobrego dzięki twoim poranieniom! Że mu twoje zranienia są potrzebne by zbawiać świat, że mu nie przeszkadzają.

    Chrześcijaństwo nie jest obietnicą, że Bóg uchroni nas od trudu, zapewni szczęśliwe i bezproblemowe życie. Chrześcijaństwo jest jak himalaizm – jest pełne trudu, ale też obietnicy, że Bóg przeprowadzi nas przez to co trudne, że osiągniemy szczyt!

    PS. Gratulujemy wspaniałego osiągnięcia polskim himalaistom - kolejne pierwsze wejście na zimowy ośmiotysięcznik na naszym koncie – Gasherbrum I

     
  • matfiej 15:40 on 12 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Czytanie z Ks Izajasza – 6.03.2012. Rok B 

    Bóg – prowokator!

    „Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan”

    Ciągle chodzą za mną te słowa Pisma, już od tygodnia. O co Bogu chodzi?
    Dziwne jest to czytanie. Zaczyna się od listy uczynków, których oczekuje od swojego ludu Bóg. Kończy listą błogosławieństw obiecanych przez Pana oraz ostrzeżeniem przeciw oporowi, który zostanie wycięty mieczem. Te dwie części splecione są tym jednym prowokującym zdaniem – Bóg zaprasza nas do kłótni!

    Powiem tak – tak absurdalne zdanie może się znaleźć tylko w Piśmie Świętym. Człowiek by tego nie wymyślił.

    Wciąż nie znam odpowiedzi na pytanie co to wszystko może znaczyć, ale mam hipotezę:
    Bóg przestrzega nas przed bezmyślnym oporem i uporem, przed postawą – na złość mamie odmrożę sobie uszy. Przestrzega też przed ślepym wykonywaniem dobrych uczynków tylko po to by kogoś, być może nawet Jego, bezmyślnie usatysfakcjonować, „napchać” swoją ofiarą, by się już odczepił.

    On chce zadawania pytań! On chce prób. On chce byśmy wzieli odpowiedzialność za swoje życie, porzucili nudną, zapyziałą drogę swoich przekonań. On chce byśmy do niego krzyczeli, byśmy się z nim kłócili, ale używali darów, które od niego otrzymaliśmy – wiary, rozumu oraz emocji. Dobre dary, dobrze używane, nie mogą nas wywieźć na manowce.

    Tak więc – zasłaniasz się dobrem i zasadami? Uparcie tkwisz w złym? Zapomnij o tym wszyskim i spotkaj sie z Bogiem żywym. On cię zaprasza na pogaduchy.

     
  • matfiej 20:37 on 6 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: , ,   

    Ewangelia dla potłuczonych 04.03.2012, o. Szustak, Kraków 

    Pierwszy dzień rekolekcji – niedziela, kazanie

    http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/2012.Ewangelia.dla.potluczonych/Potluczeni.niedziela.kazanie.mp3

    Jestem nieudany. Płód poroniony. Bida i nędza.

    Potłuczeni – Piotr, Jan i Jakub, Mojżesz, Eliasz, Jezus… tyle rzeczy im się nie udało. Trudno jest w sumie wskazać co im wyszło. Bóg jest potłuczony, a my jesteśmy stworzeni na jego obraz i podobieństwo, więc świat jest pełen cierpienia, niedoskonałości.

    Jeśli czujesz się źle, jeśli czujesz się do niczego nieprzydatny, jeśli brzydzisz się sobą, uważasz, że nie rozwijasz swoich talentów, marnujesz czas, to zaproszony jesteś do przejścia przez te konferencje.

    Może okaże się, że największym twoim błogosławieństwem jest właśnie owo potłuczenie życiowe.

     
  • matfiej 23:45 on 2 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags: ,   

    Piątek, I tydzień Wielkiego Postu, Rok B 

    Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

    I znów się te moje stworzenia kochane wymądrzają! „Bóg gra nie fair! Bo jak ktoś sobie nagromadził dobrych uczynków, to Pan grozi potępieniem jeśli zboczy z tej dobrej drogi, a co z całym zebranym ‚kapitałem dobra’?” I dalejże pouczać Sprawiedliwego o sprawiedliwości.

    Hej! Przewrotności ludzka! Mechanizm obronny się włącza! Tyły chcecie sobie zabezpieczyć?! Nie widzicie swojej fałszywości? Co to za dobro, które obliczane jest na egoistyczne zapewnienie sobie zbawienia? Boga chcecie wykiwać? Dzieci kochane… przecież sami sobie krzywdę robicie. Uwierzcie mi, fałszywa dobroć nic nie jest warta, nie przynosi wam chluby, nie przynosi wam pocieszenia, nie przynosi wam radości.

    Ja, Bóg, wychodzę wam naprzeciw – nie prowadzę żadnych rachunków, żadnych ksiąg! Jeśli jesteście źli i grzeszni, a przemówicie swoim życiem z Miłością, to będę najszczęśliwszym z Tatków. Chodźcie do mnie wszyscy! Pamiętajcie, że rozliczeni będziecie z Miłości jaką żyliście, a Miłość nie prowadzi rachunków krzywd, tak jak i nie zastanawia się, czy to co już dała, wystarczy.

    Psalmy czytajcie dzieciaczki kochane! Weźcie taki 130 na przykład. Jaki on miły jest mojemu uchu! Tyle w nim pokory i zrozumienia swojej małej grzeszności… „Z głębokości wołam do CIEBIE, PANIE!…. Wysłuchaj głosu mego, nachyl Twe ucho, na głos mego błagania!”
    Mów Jasiu… Bóg twój czeka i słucha.

     
  • matfiej 00:48 on 2 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz
    Tags:   

    św. Anna – x. Pawlukiewicz 5.02.2012 

    http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/2012/02/05/kazanie-z-5-lutego-2012r/

    Fałszywe wyobrażenia Boga

    Dziwimy się dlaczego Bóg posłał swojego Syna na śmierć. Co to za ojciec!? Mogł mu przecież oszczędzić cierpienia, jest Wszechmogący. To jednak nie tak. Nikt z nas, ludzi, nie potrafi powiedzieć Bogu do końca i całkowicie „tak”. Mimo wiary, w najlepszym wypadku potrafimy wydukać „wierzę! zaradź memu niedowiarstwu…”. Dlatego, aby odkupić grzech człowieka potrzebny był człowiek doskonały – Jezus, dzielący z naszą naturę, jednocześnie doskonale jednoczący swoją wolę z wolą Boga. Do końca.

    Mamy obraz Boga, który zsyła cierpienie. Obraz ten jednak pochodzi od nas samych, bo żeby coś na bliźnim wymusić często  terroryzujemy go „przykręcamy mu śrubkę”. Skandalicznym jest traktowanie przez chrześcijanina cierpienia jako kary boskiej. Równie upośledzonym podejściem jest powiedzenie osobie cierpiącej – Bóg cię musi bardzo kochać skoro zsyła na ciebie takie doświadczenia, lub – ciesz się, bo w niebie dostaniesz wielką nagrodę!
    To wszystko jest odczłowieczone, osoba cierpiąca w obliczu takich uwag ma pełne prawo odpowiedzieć, że dziękuje za takiego Boga! Twierdzenie, że cierpienie to tajemnica i nic nie poradzimy pozbawione jest miłosierdzia dla osoby cierpiącej.

    Bóg jest Dobrem. Cierpienie to zło i nawet jeśli z cierpienia wychodzi coś dobrego, nie znaczy to, że owo zło jest usprawiedliwione. Cel nie uświęca środków. Bóg pragnie naszego dobra, naszego szczęścia. Szanuje jednak nieskończenie naszą wolność, nawet za cenę cierpienia. Jezus był dobry, czynił dobro, lecz nie robił tego za wszelką cenę. Jezus nie był naiwnym głupkiem, najpierw szanował wolność, dopiero później czynił dobro, gdy była pełna zgoda drugiej strony na to dobro.

    Bóg jest pełen delikatności. Pełen delikatności wobec swoich dzieł. Nie ma upodobania w odmienianiu praw fizyki, praw wszechświata. Stąd katastrofy, trzęsienia ziemi. On woli w cichości doprowadzać świat do zbawienia, a nie na pokaz powstrzymywać katastrofy. A nie wiemy ile wielkich kataklizmów i wojen zostało powstrzymanych dzięki boskiej, cichej interwencji. Powinniśmy mu za to dziękować.

    Bóg oddaje świat w nasze ręce. Nie ma co siedzieć z założonymi rękami i spodziewać się cudów. Włożyć w ten świat trzeba swoją pracę, a wtedy Bóg, w cichości, pomnoży ją tysiąckrotnie, tak iż może nawet tego nie zauważymy. Nie ma co oglądać się wstecz, trzeba usiąść do roboty, zabrać się za siebie, wykorzystać czas Wielkiego Postu na odmianę choćby jednej małej rzeczy, która jest zła.

    Bóg stworzył świat niezupełnym. Trochę niedokończonym, doskonałym w swoim potencjale, ale potencjał ten uskutecznia się poprzez naszą pracę. Dzięki tej niezupełności potrzebujemy siebie na wzajem, jesteśmy zmuszeni do pokory, do przyjęcia i poproszenia o pomoc bliźniego.

    Bóg stworzył człowieka z wielkim potencjałem. Zaryzykować można stwierdzenie, że to nie Jezus uzdrawiał, tylko ludzie, którzy przychodzili do niego z wiarą uzdrawiali samych siebie. Tak jakby w obliczu Boga Wszechmocnego zaczynali panować nad materią, jakby ich wiara pozwalała im czynić owe cuda. Na potwierdzenie tej hipotezy przytoczyć można słowa, które Jezus często wypowiadał – „idź, twoja wiara cię uzdrowiła”, „gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy…”, a gdy dotknęła się go kobieta cierpiąca na krwotok, on dowiedział się o tym, że została uzdrowiona dopiero w momencie gdy poczuł moc wypływającą z siebie.

    Bóg ryzykuje stwarzając świat. Nie zmieni zasad podczas gry, będziemy cierpieć, będziemy umierać. Nie pozbędzie się Szatana, aż do końca świata. Bóg nie chce stworzyć dla nas szkoły specjalnej. On od nas wymaga, stwarza dla nas uniwersytet.

    Pozostaje tylko pytanie, na które kazanie nie odpowiada – skoro jesteśmy na trudnym uniwersytecie, to Bóg musi się liczyć z tym, że są tacy, którzy nie dadzą rady, którzy ten uniwersytet obleją… a może tutaj Boże Miłosierdzie wchodzi do gry?

     
c
Compose new post
j
Next post/Next comment
k
Previous post/Previous comment
r
Odpowiedz
e
Edytuj
o
Show/Hide comments
t
Go to top
l
Go to login
h
Show/Hide help
shift + esc
Anuluj
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: